|
Postąpmy teraz do słuchu,
nachylmy ucho nad piekło...,
" PIEKŁO - NIEBO
CZYLI
PRZERAŹLIWE ECHO TRĄBY OSTATECZNEJ "
Spektakl inspirowany wędrówkami i wizjami
ks. Klemensa Bolesławiusza
"Piekło-Niebo czyli Przeraźliwe Echo trąby ostatecznej" jest spektaklem
zainspirowanym XVII- wiecznym poematem księdza Klemensa Bolesławiusza
opisującym zaświaty. TREŚĆ:
Aktorzy:
* * *
* * * Spektakl powstał dzięki pomocy finansowej Gminy Kraków
Współpraca:
* * *
Wizja nagrody i kary w areszcie DANSE MACABRE ZA KRATAMI Everyman ubrany w podróżny prochowiec, z walizką w ręku, wchodzi na dworzec. W pośpiechu czyta rozkład jazdy pociągów. Jest godzina 19.28. -Odtąd już szkodzić nie będziesz nikomu, masz krzesło przygotowane w piekielnym domu- słychać głos roznoszący się po więziennym pomieszczeniu. Po chwili rozpoczyna się danse macabre - walka duszy z ciałem. W konsekwencji Everyman, którego przewodnikiem, a zarazem sumieniem jest jego anioł, poznaje piekielne męczarnie, a następnie niebo. Jego drogę w zaświaty obserwuje 40 osadzonych w Areszcie Śledczym przy ul. Montelupich, podczas spektaklu "Piekło-Niebo, czyli przeraźliwe echo trąby ostatecznej" - wystawianego przez aktorów teatru "Mumerus".
W końcowej scenie spektaklu
Everyman budzi się ze snu i wraca do życia. Tymczasem widzowie występ
krakowskich aktorów nagradzają gromkimi brawami i zostają odprowadzeni do
swoich cel. Wielu z nich zgłasza życzenie, by tego typu imprezy częściej
gościły po drugiej stronie krat. (TYM)
PIEKŁO - NIEBO Teatr Mumerus od pewnego już
czasu pokazuje krakowskiej publiczności spektakl "Piekło - Niebo, czyli
przeraźliwe echo trąby ostatecznej. Wędrówki i wizje ks. Klemensa
Bolesławiusza". Widziałem ten spektakl na kameralnej, wręcz miniaturowej
scenie Teatru Zależnego. Inspiracją do powstanie przedstawienia był XVII
wieczny poemat księdza Klemensa Bolesławiusza opisujący zaświaty. Kamil Leński
"Piekło -
niebo czyli przeraźliwe echo trąby ostatecznej" "Piekło - niebo" czyli nie taki diabeł straszny... Do adaptacji tekstu posłużył reżyserowi - nie znany z pewnością publiczności - siedemnastowieczny utwór księdza Klemensa Bolesławiusza, zbudowany na kształt średniowiecznego moralitetu, z postacią Everymana / czyli "Każdego" / w roli głównej. Tekst składa się z kilkunastu ksiąg i współczesnemu odbiorcy musi się kojarzyć z "Boską komedią " Dantego. Z tą jednak różnicą, że tutaj podróż w zaświaty rozpoczyna się nie na leśnej drodze, ale w dworcowej poczekalni. O głównym bohaterze /w tej roli Robert Żurek /- współczesnym Everymanie - nic nie wiemy. Widzimy go wchodzącego na dworzec z rozkładem jazdy w ręku, walizką i podróżnym prochowcem. W pośpiechu czyta rozkład jazdy pociągów. Do końca spektaklu widz nie pozna go bliżej, nie dowie się, kim jest, co jest dla niego ważne i - wreszcie - za jakie grzechy trafi do piekła. Może się jedynie domyślać, że ktoś tak zabiegany, jak współczesny Everyman nie zastanawia się nad tym, co jest ważne w życiu. Choćby nie popełniał w ogóle tak zwanych grzechów, jego "nijakość" jest wystarczającym powodem, by przerwać mu ziemską podróż i lekko "postraszyć" w zaświatach. Przejście w piekielne otchłanie odbywa się za pośrednictwem niejakiego Entliczka-Pentliczka /Piotr Rybak /; co ciekawe postać ta nie pojawia się w tekście księdza Bolesławiusza. Jest kimś na kształt Ibsenowskiego Odlewacza Guzików, choć nie jest do końca diaboliczna - pomaga przecież Everymanowi odzyskać utraconą duszę. Przewodnikiem po piekle i zarazem sumieniem Everymana jest jego Anioł / Elwira Romańczuk /, lecz nieco zdemonizowany - zamiast pomagać przerażonemu człowiekowi, urządza sobie razem z Diabłem / w tej roli Jacek Milczanowski / rosyjską ruletkę, a później gra z nim w karty o duszę nieszczęśnika. Scena rosyjskiej ruletki jest jedną z zabawniejszych w całym spektaklu, jest też obrazem dystansu, z jakim reżyser zdaje się czytać tekst siedemnastowiecznego reformaty. Interesującym zabiegiem jest połączenie dwóch estetyk: z jednej strony gra aktorów i sposób konstrukcji świata na scenie jest bardzo umowny, z elementami groteski, makabry i onirycznym charakterem całości, a z drugiej zachowanie surowości gatunku, jakim jest moralitet, silnie kontrastuje z poetyką snu. Należy pamiętać, że średniowieczny moralitet traktował kwestię nawracania "Każdego" na właściwą drogę śmiertelnie poważnie. Podobnie rzecz się ma w pierwowzorze scenicznym - wizja zaświatów ma przerażać, a na drugim miejscu nawracać do pobożnego życia. W spektaklu zaś całą surowość konwencji gatunku, jakim i dziś jest moralitet, łagodzą elementy zupełnie tej konwencji obce, jak gra , wyliczanka, zabawa. W efekcie złagodzeniu ulegają i kontury przedstawienia; staje się ono bardziej przypowieścią niż kazaniem. Ta właśnie lekkość sprawia, że przyjemnie się je ogląda, a sugestywność wizji księdza Bolesławiusza może się naprawdę przyśnić... Sylwia Dębowska
PIEKŁO - NIEBO WEDŁUG MUMERUSA "Teatr Mumerus wystawia nowy spektakl: "Piekło - Niebo, czyli przeraźliwe echo trąby ostatecznej. Wędrówki i wizje ks. Klemensa Bolesławiusza". Brzmi to wszystko bardzo tajemniczo. (...) Mumerus adaptuje na potrzeby teatralne nietypowe materiały do których rzadko kto dziś sięga. W przypadku spektaklu "Mumerus" wykorzystano pierwszą polską encyklopedie, której treści, choć nieco naiwne, okazały się nie dość że ciekawe, to jeszcze dowcipne. Tym razem zapowiada się podobnie." Aktivist, marzec 2002
"(...)Tekst adaptowany przez reżysera to moralitet nieznany szerszej widowni. Główną postacią zwaną Everymanem jest zwykły człowiek - każdy. Sztuka może się kojarzyć z "Boską komedią" Dantego. Różnica polega na tym, iż podróż w zaświaty rozpoczyna się nie w lesie, ale w przechowalni bagażu. Ciekawym pomysłem jest połączenie dwóch estetyk. Z jednej strony gra aktorów i sposób przedstawiania jest raczej symboliczny z takimi elementami jak groteska i makabra; z drugiej strony szorstkość gatunku ostro kontrastuje z poetyką snu. Powinniśmy sobie zdawać sprawę, iż moralitet od czasów średniowiecza traktuje przemianę Everymana ze śmiertelną powagą. W oryginalnym tekście wizji zaświatów przypuszczalnie bardziej chodziło o przerażenie odbiorcy niż o nawrócenie. Jednak w przedstawieniu wszystkie szorstkości moralitetu są złagodzone przez dodanie obcych elementów takich jak dziecięce wyliczanki, kolejowe rozkłady jazdy czy teksty kalendarzy. Efekt jest czysty i jasny - przedstawienie staje się bardziej parabolą niż kazaniem. Owa jasność jest ujmująca i sugestywne wizje ojca Bolesławiusza mogą naprawdę pojawić się jak sen." Biuletyn III. Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego "Raduga" - Sankt Petersburg * * *
* * *
|
|
|
|
|
|
|
|
|
© mumerus 2006